Aktualne turnieje
Tenis 10 kategoria zielona
2026-08-29
Mistrzostwa Warszawy by WKT Mera
2026-08-29

Aktualności >> Reprezentacja U12 chłopców z brązowym medalem Drużynowych Mistrzostw Europy!

Zieliński: moja replika wędrowała do mnie przez 6-7 krajów

Jan Zieliński (CKT Grodzisk Maz.) wrócił do kraju po triumfie w wielkoszlemowym Australian Open w mikście i udanym występie w reprezentacji Polski w Taszkiencie, gdzie pomógł awansować do Grupy Światowej I w Pucharze Davisa. Dopiero w środę zawodnik PZT Team odzyskać replikę pucharu wywalczonego w Melbourne zatrzymanego przez służby celne na polskiej granicy.

- Oryginalny puchar gołymi rękoma mogą dotykać tylko zwycięzcy turnieju, a każda inna osoba, również członkowie naszych sztabów mogą to robić tylko w rękawiczkach, podobnie jak osoba na co dzień opiekująca się trofeami. A potem zwycięzcy otrzymują na własność mniejszą replikę pucharu. Zabrałem ją do hotelu po rozpakowaniu zauważyłem, że są przestawione litery „k” i „s” więc następnego dnia zaniosłem do grawera, ale poprawienie zajęło trochę czasu, a ja leciałem od razu na mecz Pucharu Davisa w Uzbekistanie, więc organizatorzy musieli mi go wysłać kurierem – powiedział Zieliński.

- Moja replika pucharu wędrowała do mnie przez sześć czy siedem krajów, po czym utknęła na polskiej odprawy celnej, gdzie nie powinna trafić, no i od niedzieli walczyłem o odzyskanie. Udało się dzisiaj rano, choć nie było łatwo. Dzisiaj moja mama pojechała tam i po kilku godzinach przekonywania udało się załatwić, że przesyłka trafiła wreszcie w moje ręce. W sumie nie wiem czy przypadkiem odzyskanie repliki nie kosztowało mnie więcej sił, niż zdobycie właściwego pucharu na korcie w Melbourne – dodał.

Zawodnik PZT Team pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze zdobył z Su-Wei Hsieh z Tajwanu, jedną z najlepszych deblistek ostatnich lat, obecnie wiceliderką rankingu WTA. Niepokonany w Melbourne mikst stworzyli trochę przypadkowo i niemal w ostatniej chwili.

- W mikście zapisują się gotowe pary, ale są też są osobne listy zawodniczek i zawodników, na które wpisuje się nazwisko i numer telefonu. Skontaktowałem się z nią, a właściwie z jej trenerem bo to był jego numer. Szybko obgadaliśmy kwestie techniczne, jak ustawienie na korcie, no i wystąpiliśmy razem. Dla Su-Wei Hsieh priorytetem jest debel, ma też swoje lata, więc praktycznie jedyny wspólny trening przeprowadziliśmy dopiero przed finałem. W sumie też nie było zbyt dużo okazji, żeby się lepiej poznać. Tak naprawdę jedyne okazje, żeby dłużej ze sobą porozmawiać, to była droga na kort i z kortu do szatni – wspomina Zieliński.
- Wygrałem Australian Open w mikście, choć wiadomo, że apetyt był na tytuł w deblu szczególnie po ubiegłorocznym występie w finale. Zapisałem się na kartach polskiego i światowego tenisa i nie zamierzam w żaden sposób tego umniejszać. Jestem mistrzem wielkoszlemowym i to jest powód do dumy. Tym bardziej, że dostanie się do miksta rankingowo jest najtrudniejsze i od pierwszej rundy trafia się na rywali ze światowej czołówki. W ubiegłym sezonie zagrałem w mikście cztery mecze i nie wygrałem żadnego, ten sukces w Melbourne to wielka odmiana. Jestem po słowie z Su-Wei Hsieh na pozostałe tegoroczne Wielkie Szlemy i jeśli jej zdrowie i przygotowanie fizyczne pozwoli, to powinniśmy je razem zagrać – dodaje.

Zieliński planuje w tym roku występ na igrzyskach olimpijskich w deblu, razem z Hubertem Hurkaczem (Redeco Wrocław). Być może powalczy też o medal w grze mieszanej w parze z Magdą Linette.

- Mój występ na igrzyskach w Paryżu z Hubertem jest już potwierdzony. Znamy się dobrze od wielu lat, przyjaźnimy, graliśmy razem w debla nie raz, nawet wygraliśmy turniej ATP. Nie ukrywam, że apetyty są duże, ale staramy się je tonować, żeby nie nabijać nadmiernie bębenka przed Paryżem. Natomiast poważnie myślę też o występie na igrzyskach w mikście. Rozmawiałem o tym już wstępnie z Magdą Linette podczas styczniowego turnieju w Adelajdzie. Będziemy próbować się dostać, tylko musimy jeszcze sprawdzić czy regulamin pozwala na udział dwóch par z jednego kraju. Poprzednio w Tokio rywalizowały ze sobą choćby pary francuskie, więc jak tylko będzie szansa, to spróbujemy się dostać. Teraz możemy tylko obydwoje zrobić wszystko, by poprawić nasze rankingi deblowe do czerwca – podkreślił Zieliński, który do kraju wrócił w niedzielę, po ponad miesiącu startów na drugim końcu świata.

Sezon rozpoczął Australii, dochodząc z polską drużyną do finału United Cup. Potem z Nysem wystąpili w półfinale turnieju ATP w Adelajdzie i doszli do ćwierćfinału w Australian Open, w którym nie obronili wszystkich punktów za ubiegłoroczny pierwszy w ich karierach wielkoszlemowy finał.

- Na pewno jest niedosyt, bo liczyliśmy z Hugo co najmniej na powtórzenie tamtego wyniku, ale nie traktuję tego startu jako porażki. Doszliśmy do ćwierćfinału w Wielkim Szlemie, przegraliśmy z nietypową parą, bo złożoną bardziej z dwóch singlistów. Ale na przykład drugi set tego ćwierćfinału był chyba naszym najlepszym w całym tegorocznym Australian Open. Trochę punktów straciliśmy, nieznacznie spadliśmy w rankingu, ale prezentujemy dobrą formę i zamierzamy jak najlepiej wypaść w kolejnych turniejach. Już w sobotę lecimy do Delray Beach, ze Stanów Zjednoczonych udamy się do Meksyku na dwa turnieje ATP, no i w marcu czeka nas Sunrise Swing, czyli występy w Indian Wells i Miami – tłumaczy Zieliński.

Fot. Olga Pietrzak
Rankingi
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Oficjalny partner
Mistrzostwa Mazowsza Amatorów
Mazowsze Cup